Dlaczego nie cierpię mody

Nie znoszę mody. Serio. Może to dziwne stwierdzenie ze strony kogoś, kto ma bloga o ciuchach, ale za każdym razem jak widzę nagłówek w stylu „Bądź modna tego lata!” albo „Musisz to mieć w tym sezonie!” przewracam oczami i myślę sobie coś, co nie nadaje się do druku. Spróbuję wyjaśnić dlaczego.

Moda jest monotonna

Jeśli coś jest modne praktycznie nie można znaleźć czegoś w innym stylu co pasowałoby nam lepiej (pod względem kroju, wygody czy wyglądu). Niezależne, niesieciowe sklepy czasami przychodzą z pomocą (albo Marks & Spencer jeśli lubi się klasykę), ale narażamy się na to, że nie będzie naszego rozmiaru, jedyna sukienka, której krój nam się podoba jest żółta a w żółtym wyglądamy jak topielica, lub musimy kupować przez internet, mierzyć i odsyłać i tak w kółko aż nie trafimy na coś dobrze dopasowanego. Nadal pamiętam uczucie grozy, kiedy odkryłam tuż przed studniówką, że wszystkie czółenka jakie aktualnie można kupić były ze szpiczastym noskiem. Brzmi znajomo?

skater dresses

Szybki rzut okiem na moje ciuchowe zakładki dał taki efekt (a to tylko sześć sklepów): wszystkie z nich miały bardzo podobne w kroju sukienki w podobnych odcieniach różu albo oranżu, mimo, że każdy z tych sklepów teoretycznie celuje w inną grupę pań.

W przypadku gdy modne jest coś, co nam się akurat podoba, na przykład kolor, krój lub rodzaj akcesoriów, każda kobieta, którą znamy i jeszcze pół miasta będzie mieć to samo albo coś bardzo podobnego. Wiem, że sporo kobiet lubi wtapiać się w tło, ale uwierzcie mi, nie każda.

Moda ignoruje osoby niestandardowe

Co to właściwie jest standardowa osoba? Według mody jest to ktoś o kilka rozmiarów szczuplejszy niż przeciętna osoba zamieszkująca kraje zachodnie, kobiety o płaskich biustach i z bardzo wąskimi stopami. Nie zaobserwowałam tego „standardu” wśród ludzi, których znam lub widuję. „Standard” jest niezgodny z rzeczywistością. W związku z tym prawie każda osoba, którą znam, ma problem z kupowaniem tak podstawowych rzeczy jak spodnie czy buty i musi wkładać dużo czasu i energii w poszukiwania, bo większość sklepów ma wszystkie towary w jednym, niepasującym kroju.

Moda sugeruje, że nie musisz mieć stylu, żeby wyglądać dobrze.

To się chyba nazywa bycie „ofiarą mody”? Nie wiem, nigdy nie byłam. Są rzeczy, których zwyczajnie nie założę jeśli mi się nie podobają, nawet jeśli przeczytałam, że jakaś celebrytka miała to na sobie w czasie jakiejś gali albo pani z czasopisma uważa, że będę w tym dobrze wyglądać. W każdym razie moda jest czymś tymczasowym, co przychodzi i szybko odchodzi. A styl potrafi wyrażać osobowość, potrafi sprawić, że na pierwszy rzut oka losowe przedmioty wydają się być na miejscu. Można stworzyć cały wygląd z modnych ubrań i dodatków, ale będzie on wyglądał koszmarnie jeśli będą całkiem losowe, a z drugiej strony można nie mieć ani jednej nowej rzeczy na sobie, żeby wyglądać świetnie.

Moda sugeruje że jesteś „lepszy” jeśli jesteś modny
Shopping lady

Foto: www.freedigitalphotos.net

To jest chyba najgorsze ze wszystkiego. Nie można stwierdzić jaką ktoś jest osobą po tym jak wygląda, ale niestety społeczeństwo wmawia kobietom, że warte są tyle co ich wygląd i atrakcyjność  seksualna od tylu pokoleń, że wszyscy w to wierzą.

Modowy biznes na tym żeruje o tyle, że oznacza pieniądze. Żeby zmusić ludzi do kupowania nowych rzeczy w każdym sezonie musi mówić im, że przez to staną się lepsi, piękniejsi, bardziej popularni i zrelaksowani, niż ci którzy nie kupią. I właśnie dlatego mamy tony ludzi, którzy są różni, co jest oczywiste, ale starają się wyglądać jednakowo. Wiem, że potrzeba przynależenia i akceptacji jest jedną z podstawowych ludzkich potrzeb (co zostało naukowo udowodnione), ale po pierwsze jest mnóstwo sposobów przynależenia, nie tylko wygląd, a po drugie nie oznacza to, że musi mi się to podobać.

Co z tym zrobić

To, że nie cierpię mody, nie oznacza, że nienawidzę ciuchów. Wprost przeciwnie, jestem artystką i każdy sposób wyrażania siebie jest dla mnie ważny, a ubiór jest jednym z lepszych.

Dlatego uważam, że manie własnego stylu jest dużo istotniejsze, niż moda. Można iść z modą i nadal mieć własny styl, wybierając z niej elementy, które nam pasują i przyłączając je do swojego stylu, albo iść pod prąd i kupować online, w niezależnych sklepach albo szyć samemu, jeśli się umie.

Jak odnaleźć swój styl

Jeśli jeszcze nie wiesz co składa się na twój styl, spróbuj sobie uświadomić czego NIE lubisz i zdecydować dlaczego. I wtedy szukać czegoś przeciwnego lub w ogóle zrezygnować z tego.

high heel shoes

Długotrwałe noszenie butów na wysokim obcasie może spowodować poważne kontuzje stóp, kolan i kręgosłupa wymagające interwencji chirurga. Ponadto łatwo w nich stracić równowagę i zrobić sobie krzywdę. W imię czego?
Foto: ventileit / sxc.hu

Na przykład: nie lubię wysokich obcasów, bo są niewygodne i sa symbolem „cierpienia dla urody”. Odmawiam noszenia czegoś co powoduje ból tylko dlatego, że ktoś kogo nie znam uważa, że od tego będę bardziej kobietą (brzmi zabawnie, nie?). Noszę więc płaskie i średnie obcasy. Czy wyglądam przez to gorzej? Według speców od mody pewnie tak, ale według nich nie mam również prawa istnieć, bo jestem gruba. Nie, nie wyglądam gorzej, tylko inaczej, a w każdym razie jak ja, a nie jakaś pani z okładki czasopisma.

Drugi przykład: nie lubię zwierzęcych wzorków typu wąż, pantera, zebra itd o ile nie znajdują się na żywym zwierzęciu, ponieważ moje osobiste poczucie estetyki otrząsa się na ich widok, więc zwyczajnie nie kupuję rzeczy z takim wzorem, nawet jeśli krój i tkanina by mi pasowały.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że trochę wyjaśnia to dlaczego moje recenzje nie są skoncentrowane na tym co jest wyszczuplające tylko na wygodzie. Nie jest tak, że nie lubię ludzi, którzy lubią modę, ponieważ uważam, że każdy ma prawo mieć swoją opinię. Podsumowując, to co chcę przekazać w tym artykule sprowadza się do trzech rzeczy:

  • nie jesteś dziwna, brzydka, zdeformowana ani niewymiarowa jeśli nie pasują na ciebie modne rzeczy, lub jeśli ci się nie podobają. To twórcy trendów są w błędzie uwzględniając tylko wybraną grupę osób (a marketingowo mówiąc są w jeszcze większym błędzie ignorując taki duży kawał potencjalnego rynku zbytu).
  • jeśli twoje środowisko cię odrzuci tylko dlatego, że nie będziesz nosić modnych ubrań lub takich, które im się nie podobają, nie zmieniaj siebie – zmień towarzystwo, bo twoi przyjaciele to prawdopodobnie idioci.
  • pamiętaj, że niczego nie musisz mieć, nawet jeśli nagłówek mówi, że „Musisz to mieć!” Nikt nie powinien za ciebie decydować o tym czego potrzebujesz lub nie – i w szafie, i w życiu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

15 Comments:

  1. Do tej pory – a było to ładnych parę lat temu – pamiętam rozmowę na temat butów z jedną osobą.
    – But musi być modny – powiedziała.
    I ciężko do tej pory znaleźć mi zdanie, z którym nie zgadzam się bardziej.

    • A jak but jest modny ale niewygodny jak cholera to ta osoba też w nim chodzi? (a w sumie to dlaczego w tylko jednym bucie chodzi?)

  2. Bardzo dziękuję za ten wpis, ma moc! Fajnie, że jest taki blog, reprezentujący wolne, nieskrępowane i odważne myślenie.

  3. Ja się nigdy dotychczas modą specjalnie nie przejmowałem. Wystarczy spojrzeć na jakieś fashionTV (nie wiem czy to jeszcze istnieje) żeby zobaczyć że ten światek jest totalnie oderwany od życia :-)

    • Owszem, natomiast na mężczyznach nie ma aż takiej presji społecznej żeby być „atrakcyjnym”, jak na kobietach.

  4. „Według mody jest to ktoś o kilka rozmiarów szczuplejszy niż przeciętna osoba zamieszkująca kraje zachodnie, kobiety o płaskich biustach i z bardzo wąskimi stopami.” Za przeproszeniem – gówno prawda. teoretycznie podpadam pod zakres modelki. Wąskobiodrzaste 36, długie ręce i nogi (wzrost 178cm). I co? W sklepach znalezienie dla mnie ciucha to jakiś koszmar. Wszystko jest za krótkie, tu za ciasne, a tam wisi. Większość sklepów od dawna ma zaniżoną rozmiarówkę, to znaczy co sezon okazuje się, że moje 36 powoli wpada w 34, a może i 32. A nie chudnę, przeciwnie. Stoję w miejscu. Tylko w sklepach dla małolatów mogę jeszcze coś dostać, problem że w takich ciuchach nie pójdę na spotkanie w sprawie pracy. A do lasu na wycieczkę mogę w czymkolwiek. Mam dokładnie odwrotne doświadczenia, całe szafy ciuchów w rozmiarze 40-44 opisanych jako 38, które na mnie wiszą, bo są za szerokie.

    • Ale cały artykuł przeczytałaś?
      „W związku z tym prawie każda osoba, którą znam, ma problem z kupowaniem tak podstawowych rzeczy jak spodnie czy buty i musi wkładać dużo czasu i energii w poszukiwania, bo większość sklepów ma wszystkie towary w jednym, niepasującym kroju.”

      • Napisałaś, jakby większość Twoich znajomych miała rozmiar 44, a sklepy miały asortyment 32-36. Co jest nieprawdą, w sklepach najwięcej rzeczy jest właśnie w dużych rozmiarach, tylko rozmiarówka jest „dziwna”. Jeśli ktoś nosi rozmiar powiedzmy 40, to za Chiny Ludowe nie wejdzie w 34, choćby kilkanaście sklepów przeszukał :) I to nie jest tak, że wszystkie sklepy mają te same kroje, raczej konkretne marki mają konkretne modele sylwetki. Problem, że osoby szczupłe nie dostaną nic eleganckiego, bo długie i wąskie ciuchy są tylko na półkach dla nastolatek. Dla odmiany osoby postawniejsze mają do wyboru tylko korpoworki, bo wszystkie luzackie ciuchy są na półkach dla nastolatek. Rynek jest mało elastyczny. Zakłada, że za młodu jest się chudym, a potem to już się tylko tyje ;)

        • Dla ustalenia uwagi, 44 nie jest rozmiarem dużym tylko średnim (i to dokładnie średnim, w UK robiono badania z których wyszło że przeciętna Angielka ma rozmiar 16, czyli nasze 44). Tego, że jeśli ktoś ma rozmiar 40 to nie wejdzie w 34 naprawdę nie musisz mi pisać i w ogóle nie wiem co chciałaś udowodnić tym nagłym odkryciem. :>

        • Oraz istotnie, większość moich znajomych ma rozmiary od 44 wzwyż (może jakieś 60-70%).

        • Ula napisała o *kroju*, nie rozmiarze per se. Nawet w czasach, kiedy nosiłam rozmiar 40, nie mogłam nic na siebie kupic, bo jestem za niska, mam biodra i cycki (wiem, jak śmiałam). I tak, ten post jest o tym, że rynek jest zbyt mało elastyczny. Z moich obserwacji wynika, że większość ciuchów robi się na kobiety wzrostu 165-168 cm, więc zarówno ja z moimi 161, jak i ty z Twoimi 178 mamy przegwizdane. Nikt tego nie neguje. Nigdy nie próbujemy się wciskać w rozmiar 34, spokojna głowa. Ale czemu w rozmiarze 46 jest nadal za mało miejsca na różne atrybuty i czemu buty muszą być tak ciasne i twarde – tego już nie potrafię pojąć.

          • Odpowiedź jest dość prosta. Bo ludzie w Polsce kupują wszystko jak leci. Nie bez przyczyny te same zachodnie marki do nas ślą najgorszej jakości chłam, a ten sam ciuch w Anglii czy Niemczech jest uszyty z lepszego materiału, uszyty lepszymi nićmi i często gęsto jest tańszy. Zresztą to się nie ogranicza tylko do obuwia i ciuchów, taki jest polski rynek. Wystarczy napis promocja i wszystko idzie jak świeże bułeczki. Teraz jestem na etapie wybierania butów dla dziecka, jeny, mam ochotę wymordować wszystkich projektantów i producentów.

            • Nie zgadzam się, mam porównanie i myślę, że produkty w Polsce są dużo lepsze jakościowo niż na wyspach. Tutaj mamy głównie marki angielskie (irlandzkie praktycznie nie istnieją), z kontynentalnych tylko Zarę i Mango. Buty są dużo gorszej jakości i nawet gdybym chciała wydać więcej i kupić coś lepszego, to zwyczajnie nic nie ma. W PL w pierwszym lepszym sklepie (może poza CCC) są lepsze produkty. Camaieu i Jacqueline Riu są takie same w PL i w Paryżu, więc. Produkty dla dzieci to osobna bajka.

            • Oraz mówiąc o niewygodnych butach i dziwnie uszytych ciuchach mówiłam raczej z perspektywy irlandzkiej, a nie polskiej. Ale wydaje mi się, że to trend ogólnoświatowy (dlatego mamy bloga w dwóch językach, c’nie).

            • Akurat mnie zawsze było łatwiej kupić coś sensownego w Polsce niż we Francji. Francuskie ciuchy biustu nie uwzględniają za grosz, w dowolnym rozmiarze, do bioder także odnoszą się z niechęcią. Już polskie są lepsze. A mówię o rozmiarach 36-40, bo takie rozmiary nosiłam przez ostatnie 20 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *