Amari – recenzja probiuściastych sukienek

Istnieje kilku producentów projektujących probiuściaste ubrania w taki sposób, że tworzą rzeczy w kilku rozmiarach biustu przy jednym rozmiarze talii (napiszemy o nich kiedy indziej). Są jednak inne marki, które produkują „zwykłe” ubrania, które mimo zunifikowanych rozmiarów są probiuściaste, bo mieści się w nich duży biust, najczęściej dzięki rozciągiwej tkaninie i typie kroju. Niedawno odkryłyśmy, że jedną z nich jest Amari.

Ten producent nie tylko robi probiuściaste ciuchy, ale również robi je w różnych stylach pasujących do różnych typów sylweki, przy tym samym rodzaju materiału. A materiały są przepiękne i aż miałyśmy ochotę wykupić im pół sklepu. Byłyśmy jednak rozsądne i kupiłyśmy tylko kilka sztuk.

Bridget Pocket Tunic – rozmiar 5
Ula

Niestety zanim ten artykuł powstał, sukienka została wyprzedana :( Amari ma jeszcze jeden model z tym samym wzorem:  Bridget Tieback Dress.

Mam nadzieję, że ta tunika znów się pojawi w sklepie w przyszłości (z tym samym wzorem lub z innymi), bo bardzo mi się podoba.

W sklepie występuje jako tunika, ale równie dobrze można ją nosić jako sukienkę. Kończy się tuż nad moimi kolanami (mam 168cm wzrostu). Ma lekko podniesiony stan, co akurat lubię, bo najszczuplejszy punkt mam tuż pod biustem i lubię to akcentować.

Dekolt jest skromny (przynajmniej w porównaniu do tego co zwykle noszę), co może się przydać w niektórych sytuacjach, więc mi nie przeszkadza (ale zwyke wolę większy).

Kolory są raczej chłodne: miętowa zieleń i neutralna szarość. Wyglądałaby świetnie z ciemnoszarymi i turkusowymi lub morskimi akcesoriami. Chyba lepiej wygląda z paskiem.

Najchętniej bym ją nosiła z legginsami i balerinkami lub sandałami, kardiganem i zwykłą torbą. Doskonała na lato, ponieważ ma wysoką zawartość bawełny i jest przyjemna w dotyku.

Margot

Jako że mam zaledwie 161 cm wzrostu, odcięcie wypada u mnie mniej-więcej w talii, więc wolę założyć pasek, żeby stworzyć iluzję odcięcia pod biustem. Dekolt jest trochę głębszy niż się spodziewałam, ale nadal w granicach przyzwoitości. Obawiałam się, że kieszonki sprawią, że moje uda będą wyglądać na jeszcze większe, ale efekt jest dokładnie odwrotny. Sukienka jest dopasowana, ale nie opięta.

Ale to i tak nic w porównaniu z zaletami tkaniny – jest fantastyczna! Generalnie boję się tkanin, które nie są stuprocentową bawełną, bo strasznie się pocę w tej nieszczęsnej irlandzkiej wilgoci, ale ta tkanina zdała egzamin z dublińskiego lata na piątkę z plusem. Daję mojej małej szaro-zielonej 5/5.

Wzorek i kolory przywodzą mi na myśl kosmitów i układy scalone, więc w ruch poszły srebrne balerinki :)

Hattie Crossover Dress – size 5
Ula

Odcięcie w tej sukience mam jeszcze wyżej, dokładnie pod biustem, i to jest mój ulubiony styl. Mieszczę się w górnej części bez problemu i nie ma tam też zbędnej ilości materiału. Dekolt jest dość głęboki, więc wymaga stanika typu plunge, a nie balkonetki lub fullcupa.

Materiał jest podobny w dotyku do tego w „Bridget”, ale rękawy są średniej długości, więc sukienka nadaje się na chłodniejsze letnie dni, lub na jesień i wiosnę. W upał będzie mi w niej za ciepło.

Przy moich 168cm krawędź jest tuż za moimi kolanami, co jest akurat moją ulubioną długością.

Niestety całość trochę podjeżdża do góry w okolicach mojego brzucha, więc tył wygląda na trochę dłuższy niż przód.

Na zdjęciach mam na sobie moje zwykłe ulubione buty z paseczkiem, ale do tej sukienki będzie pasować cokolwiek: wysokie obcasy, legginsy plus balerinki, żakiety, sweterki itd. Prawdopodobnie będę ją nosić z szarym kardiganem, szaro-fioletową biżuterią i gładkim fioletowym szalikiem lub apaszką (deseń na sukience jest na tyle wyrazisty, że nie mam odwagi nosić z nią innych wzorów).  4.5/5.

Margot

SONY DSCSONY DSC

OMG, obczajcie ten wzorek! Ale fajny!

No dobra, czas pobyć poważnym.

Generalnie unikam kopertowych bluzek i sukienek, bo z racji mojego nikczemnego wzrostu dekolt w takowych sięga mi do pępka. Jak widać na załączonym obrazku, ta sukienka nie jest wyjątkiem (chociaż nie, nie jest aż tak źle – przynajmniej stanik mi nie wystaje). Tkanina jest hiperbawełniana i miła w dotyku, ale akurat w tym wypadku chyba wolałabym coś cięższego i bardziej „lejącego”, gdyż podejrzewam, że ten materiał może trochę podjeżdżać na moich wielkich biodrach, kiedy ubiorę rajstopy. Długość jest do przyjęcia, chociaż nie idealna – zdecydowanie wolę tzw. „włoską długość” (do połowy kolana).

Na użytek sesji foto ubrałam balerinki, ale bo dłuższym namyśle stwierdzam, że lepsze byłyby lekkie obcasy. Sukienka kończy się niebezpiecznie blisko najszerszej części łydek, parę centymetrów pod piętą mogłoby nieco te sprawy wyszczuplić.

Reasumując: bardzo ładna i zdecydowanie probiuściasta sukienka, ale nie dla niewysokich kobietek. 2/5

Alice Tie Gathered Dress – size 5
Ula

Po pierwsze ilość materiału w okolicy biustu jest ZBYT duża, co daje wrażenie jakbym miała na klacie kule armatnie w workach. Może po prostu rozmiar 4 byłby dla mnie lepszy (no ale skąd miałam to wiedzieć?).

Po drugie podjeżdża do góry z przodu

Po trzecie część spódnicowa jest trochę dziwna – za szeroka w biodrach i trochę za wąska na udach, może to moja nietypowa budowa, ale czuję się w niej dziwnie. Będę musiała dobrać sobie jakieś dodatki (szeroki pasek? szalik?)

To co mi się podoba, to rękawy, które można nosić i jako długie, i jako średnie. Również fantastyczny kolor i delikatna, miękka tkanina, bardzo przyjemna dla skóry. Ta sukienka nie jest perfekcyjna, ale i tak będę ją nosić. Ogólnie  3.5/5.

 

Margot

SONY DSC

Ubrałam tę sukienkę tylko do zdjęcia – kiedy zobaczyłam ją w sklepie, nie byłam przekonana i nie kupiłam jej. Nie podobał misiem pomysł marszczonej tkaniny wokół biustu, która, jak życie mnie nauczyło, z reguły optycznie powiększa to, czego raczej powiększać nie muszę (i nie mówię tutaj o zaległościach w urzędzie skarbowym). O dziwo jednak, wyszło całkiem nieźle. Dziwaczny nieco kołnierz sprawia, że dekolt nie wydaje się aż tak głęboki (warte uwagi pań, które, podobnie jak ja, nie czują się komfortowo w takowych). Niestety, cycki nadal wyglądają astronomicznie (w sensie, że jeszcze bardziej). Nie, żebym się wstydziła moich dwóch planet, ale jakoś nie wydaje mi się stosowne epatowanie balonami na prawo i lewo.

W temacie kroju w niższych partiach: zdecydowanie lubię to. Fałdy ładnie maskują brzuszek, a spódnica puszcza w otchłań niepamięci masywne uda, jednocześnie podkreślając to, co warto podkreślić.

Rękawy są niewątpliwie ozdobne i oryginalne, ale mnie tylko zdenerwowały. Jak znam siebie, nieustannie bym je poprawiała. Ale ja to truskawki z cukrem.

Tkanina jest milusia i pięknie poddaje się grawitacji, a kolor jest cudowny i aż się prosi o towarzystwo ciemnego brązu.

Reasumując: śliczna i oryginalna, ale niezbyt stosowna dla biuściastych: 3/5.

W skrócie

Jest nam trochę przykro, że sporo sukienek Amari, które nam się podobały, jest już wyprzedanych, ale zdecydowanie wrócimy w przyszłości, bo jesteśmy ciekawe co będzie w sklepie w następnych sezonach.

Większość producentów ignoruje klientki powyżej rozmiaru 14 (polskie 44). Marki, które nawet mają coś od 16 wzwyż, nie zwracaja w ogóle uwagi na to, że większe kobiety mogą mieć inne potrzeby (na przykład więcej miejsca na biust, wygodne i niedrapiące tkaniny lub rękawy, które nie będą usiłowały odpiłować ramion), więc ich ubrania i tak są bezużyteczne mimo szerszej rozmiarówki. Amari nie jest jednym z tych producentów: ich ubrania są piękne, oryginalne, bardzo wygodne, probiuściaste, a rozmiar 5 jest gdzieś pomiędzy brytyjskim 16 a 20 (46 – 50), w zależności od modelu. Cieszy nas to bardzo i mamy nadzieję, że więcej producentów przyjmie takie podejście do klienta w przyszłości.

Margot była na tyle zadowolona, że kupiła jeszcze dwie sukienki.

Mamy również spódnice Amari do recenzji, więc zajrzyjcie za tydzień.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *